Jestem tym, co myślę Zrozumieć i pokochać swoje ciało

Pasożyty – czy jest się czego bać

Photo by Uriel Soberanes on Unsplash

Pasożyty to temat często zamiatany pod dywan. O ile odrobaczanie zwierząt i dzieci jest czymś normalnym, o tyle odrobaczanie dorosłych już w jakiś dziwny sposób nie dotyczy… Współczesne „higieniczne” życie wbrew pozorom nie gwarantuje nam pewności, że w naszym ciele nie rozpanoszył się jakiś robak. Paradoksalnie zbyt przesadna higiena i mania sterylności może nawet ułatwić pasożytom zaatakowanie naszego organizmu. Zazwyczaj zamiatane pod dywan tematy, prędzej czy później wyjdą z wielkim hukiem. Obawiam się, że w przypadku pasożytów jest podobnie.

Photo by Kristina Flour on Unsplash

Najbardziej znane ludzkie pasożyty to owsiki, tasiemce, glisty, czyli nic innego jak robaki. Pasożytami są również wszelkie szkodliwe bakterie, grzyby i pleśnie. Często ten temat wywołuje reakcje obrzydzenia u ludzi, co w zupełności rozumiem, ponieważ świadomość tego, że żyją w nas jakieś ciała obce, jest dość przerażająca. Jednak musimy mieć tego świadomość, że nawet najbardziej schludna i zadbana osoba, może być żywicielem gromadki pasożytów.

Photo by Tobias Cornille on Unsplash

Podobno w całym wszechświecie odbywa się tzw. walka dobra ze złem, i w naszym ciele chyba również. Dobro to nasi pożądani lokatorzy, czyli pożyteczne bakterie, które bytując w naszych jelitach pomagają nam w codziennym funkcjonowaniu. Więcej o nich przeczytacie tutaj (klik). Złem są pasożyty, którym nie zależy na naszym zdrowiu, a jedynie na tym, aby żerować na żywym organizmie, żeby przeżyć. Produktami przemiany metabolicznej patogenów są toksyny, które nas zatruwają i zakłócają prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu. O ile panuje równowaga pomiędzy „dobrem” i „złem” w naszym ciele, system odpornościowy i mikroflora jelit są w stanie kontrolować patogeny, aby nie przejęły władzy. Jeśli my im w tym nie pomagamy, a wręcz dopingujemy pasożytom, tworząc im dogodne warunki do rozwoju, dochodzi do ich przerostu w naszym organizmie.

Jeśli chcesz razem ze Zdrową Brzózką świadomie zadbać o swoje zdrowie, wpisz się do newslettera 🙂

Photo by Igor Ovsyannykov on Unsplash

Co takiego robimy, że pomagamy pasożytom w ich funkcjonowaniu i rozmnażaniu?

  • Karmimy je ich ulubionym cukrem rafinowanym (klik) i pszenicą (gluten klik).
  • Jemy za dużo i za szybko, a im więcej i szybciej zjemy, tym gorzej radzi sobie z tym pokarmem nasz układ trawienny. Źle strawione resztki pokarmowe to świetna pożywka dla pasożytów.
  • Jemy przetworzone „jedzenie”, które w swoim składzie zawiera szkodliwe substancje osłabiające naszą pożyteczną florę bakteryjną jelit, a osłabione szeregi flory bakteryjnej powodują wzmocnienie naszego wroga pasożyta. Dodatkowo przetworzone produkty spożywcze są mało odżywcze, przez co tworzymy w organizmie niedobory witamin i minerałów, a w rezultacie osłabiamy nasz system odpornościowy.
  • Używamy toksyczną chemię w środkach czyszczących i kosmetykach, która przedostaje się do wnętrza naszego organizmu i również zaburza równowagę bakteryjną.
  • Stosujemy antybiotyki rujnujące mikroflorę jelit, a w odwecie patogeny potrafią się przecież na nie uodpornić. Wszelkie lekarstwa, a w szczególności środki przeciwbólowe, także osłabiają mikroflorę jelit, a dodatkowo obciążają wątrobę.
  • Nasze tempo życia i wszechobecny stres, z którym sobie nie radzimy, również bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie naszych jelit, a pamiętamy przecież, że jelita to nasz drugi mózg (klik).
  • Miejski hałas, który dezintegruje pracę całego organizmu. Będąc na mieście ciężko jest nam zmniejszyć natężenie hałasu, ale już we własnym domu możemy zrobić bardzo wiele, aby zaznać trochę uzdrawiającej ciszy.
  • Zbyt wysokie szkodliwe promieniowanie emitowane przez codziennie stosowane urządzenia typu smartfony, komputery itp.
  • Skoro negatywne myśli i słowa spowodowały przerost pleśni w wodzie z ryżem, to podobne mechanizmy funkcjonują w naszym ciele, które składa się przecież w 70% z wody. Zapraszam do wykonania bardzo prostego eksperymentu w warunkach domowych, aby się o tym przekonać (klik).
  • Zanieczyszczenie środowiska także nie jest tutaj obojętne i nigdy nie będzie w kwestii naszego zdrowia.
Photo by Tom Barretton Unsplash

Jak zdiagnozować czy mieszka w nas pasożyt?

Tak na dobrą sprawę, to każdy ma w sobie jakiegoś nieproszonego gościa. Dopóki jest on pod kontrolą prawidłowo pracującego systemu odpornościowego i naszej pożytecznej flory bakteryjnej, to nie odczujemy jego obecności. Jeśli jednak dojdzie do jego przerostu w wyniku osłabienia organizmu poprzez nasz niezdrowy styl życia, objawów może być tak dużo i na dodatek tak niespecyficznych, że bez szczegółowej diagnostyki ciężko jest je wykryć. Niestety takie badania słono kosztują i nie wszystkie są dostępne w polskich laboratoriach. Podstawowym badaniem będzie na pewno pełna morfologia krwi z rozmazem manualnym (eozynofile). Możemy również zrobić szereg testów z kału i moczu – polecam ofertę ALAB laboratoria. Badania przeciwciał we krwi na konkretne rodzaje pasożytów to chyba najskuteczniejsza forma diagnostyki, ale też najdroższa. Bardzo ciekawym badaniem diagnostycznym w kierunku pasożytów będzie też badanie z kropli krwi pod mikroskopem. Jest to podobno skuteczne badanie pod warunkiem, że trafimy do doświadczonego specjalistę, ponieważ z takiej kropli krwi można wyczytać cały ogrom informacji o zaburzeniach naszego organizmu. Do interpretacji takich wyników i ustalenia naturalnego leczenia przyda się też dobry fachowiec po medycynie funkcjonalnej.

Photo by Piron Guillaume Unsplash

Objawów, które mogą sugerować przerost patogenów w organizmie, jest bardzo dużo. Począwszy od częstych bólów głowy, ogólnego osłabienia, mgły myślowej, zaburzeń układu trawiennego, długotrwałych stanów podgorączkowych, po wszelkie zmiany skórne typu liszaje, grzybice, kurzajki, pokrzywki, wypadanie włosów, osłabienie paznokci. Zarobaczenie organizmu będzie się także objawiać stanami depresyjnymi, częstymi zmianami nastroju i atakami lękowymi. Jak widzicie, są to tak niespecyficzne objawy, że można je dopasować pod wiele innych zaburzeń. Jeśli jednak dopada nas często niekontrolowane łaknienie na słodkie, to jest to już poważny sygnał, że to właśnie pasożyty w ten sposób domagają się dokarmienia cukrem.

Pasożyty to bardzo inteligentne stworzenia, które za wszelką cenę chcą przeżyć i potrafią na różne sposoby zmanipulować nasz organizm, aby osiągnąć swój cel. Doskonałym tego przykładem może być pierwotniak Toxoplasma gondii, których naturalnym środowiskiem do życia są kocie jelita. Czasami jednak ten pasożyt razem z kocim kałem wydostaje się na zewnątrz i może trafić do innego żywego organizmu, co wcale nie jest mu na rękę, bo jednak jego naturalnym żywicielem jest kot. I tu robi się ciekawie, ponieważ kiedy ten pierwotniak trafi do innego żywiciela, będzie robił wszystko, żeby trafić z powrotem do kota. Szczury zainfekowane toksoplazmozą nagle przestają się bać zapachu kociego moczu… Wręcz przeciwnie, chętnie się obok niego kręcą, jakby czekały na kota. Pierwotniaki T. gondii potrafią zniwelować lęk przed kotem, gatunkowym wrogiem szczurów!!

Photo by Yeshi Kangrang Unsplash

A co jeśli to człowiek zarazi się toksoplazmozą?? Otóż okazuje się, że ludzie u których przebiega akurat ostra faza infekcji, mają większą skłonność do podejmowania ryzyka. Przebadano pod tym kątem brawurowych kierowców, którzy spowodowali wypadki samochodowe. Okazało się, że ostra toksoplazmoza w połączeniu z określoną grupą krwi (Rh-) stanowiła jeden z głównych czynników ryzyka. Aby pasożyt mógł wpływać na ludzkie zachowanie, musi w jakiś sposób wpływać na mózg. Tak też się dzieje. Przykładowo pierwotniaki Toxoplasma gondii za pomocą swoich genów wpływają na wytwarzanie dopaminy w mózgu, która jest substancją przekaźnikową w mózgu. Jej nadmiar jest przyczyną bardzo nieprzyjemnej choroby psychicznej – schizofrenii. Jak podaje Giulia Enders, autorka bardzo pouczającej lektury pt. „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” wśród osób dotkniętych tym schorzeniem jest blisko dwukrotnie więcej nosicieli T. gondii niż w grupie kontrolnej złożonej ze zdrowych osób.

Skoro tak małe jednokomórkowe istoty potrafią tak bardzo narozrabiać, to powinien być dla nas wyraźny komunikat, że zamiatanie tego tematu pod dywan jest dla nas niebezpieczne. Kiedy równowaga „dobra i zła” zostanie zachwiana, pasożyty przejmują władzę i okradają nas z życiowej energii. Może się okazać, że oczyszczenie organizmu z pasożytów uwolni nas od ciągle nawracających objawów, które uprzykrzają nam życie. Proces oczyszczania nie jest jednak taki prosty. W zależności od tego jakie pasożyty nas zaatakowały i jakie zaburzenia spowodowały, może to potrwać dość długo. Przyda się tutaj cierpliwość i systematyczność w przeprowadzanych kuracjach. W kolejnym wpisie przybliżę w jaki sposób możemy uwolnić się od pasożytów stosując naturalne metody.

Na koniec, aby jeszcze bardziej przekonać Was do zainteresowania się tematem pasożytów i podjęcia konkretnych działań, zacytuję słowa uznanego autorytetu w dziedzinie medycyny naturalnej, profesora Michała Tombaka:

Według danych WHO ponad 80% wszystkich zgonów na kuli ziemskiej, wywołanych jest przez choroby pasożytnicze, a 95% ludzi na świecie ma w swoim organizmie od 1 do 5 gatunków robaków ludzkich, które poważnie zagrażają ich zdrowiu (źródło: Ross Anderson (USA) i N. Krawczenko (Rosja))”

Źródła:

http://sekretyhipokratesa.pl/2016/06/21/czas-na-odrobaczania-dlaczego-robaki-nas-wyniszczaja-oraz-jak-skutecznie-sie-leczyc/

http://michaltombak.pl/blog/38-ryzykowna-gra.html

Książka „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” autor Giulia Enders.


Jak się uchronić przed pasożytami, ale sobie nie zaszkodzić?

Redukcja toksycznej chemii w domu to podstawa – zacznij od własnej domowej pasty do zębów.

Tym deserem nie nakarmisz pasożytów 😛 tylko siebie i swoich bliskich 🙂 Melonowa tarta bez pieczenia.

 

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.