Jestem tym, co jem Jestem tym, co myślę

Alpy, Dolomity, Chorwacja 2018 – moto trip Zdrowej Brzózki – część 2

Alpy, Dolomity, Chorwacja 2018 – moto trip Zdrowej Brzózki – część 2

Druga część relacji z wyprawy motocyklowej Zdrowej Brzózki. Zostało jeszcze 7 wspomnień do opisania. Zdjęcia, filmy i tekst. Zapraszam!

Zanim zaczniesz czytać, poznaj pierwszą część relacji z podróży (klik).

7. Często tak mamy podczas podróży, że jak coś nie idzie po naszej myśli, to na drugi dzień wszystko się układa. I tak ostatni nocleg w deszczu został nam wynagrodzony luksusem. Po górskich widokach na Gavia i Stelvio, którymi pożegnaliśmy się z Alpami, mknąc wzdłuż włoskich plantacji winorośli rozsianych po zboczach gór, przyszedł czas na Dolomity 🙂 . Ale zanim ruszyliśmy podziwiać piękne „zębowate góry”, wypoczęliśmy w przytulnej Villi, w bardzo komfortowym pokoju. Po obfitym, pysznym śniadaniu ruszyliśmy w drogę. Dolomity mają to coś w sobie…

Kamienie w równowadze –  mój upragniony stan ciała, umysłu i duszy 🙂

8. Pożegnanie z włoską gościnnością niestety na minus i to bardzo. Pierwszy raz będę tak narzekać… Po pięknych widokach na przełęczach Dolomitów, chmury nabrały granatowego koloru. Goniła nas burza. Udało nam się przed nią uciec do motelu przy głównej drodze przed samą włoską granicą. Nocleg zarezerwowany wcześniej ze śniadaniem, ale wersja „budget room”, bo ceny z kosmosu. Za takie pieniądze spodziewaliśmy się komfortu przynajmniej na poziomie z ostatniego noclegu, a tu kilka rozczarowań. Wielkość pokoju wcale mi nie przeszkadzała, ale kwestia organizacji i atmosfery na sali restauracyjnej miała wiele do życzenia. Na miejscu okazało się, że nie ma śniadania w cenie, a jedynie coffee to go. Ciężko było się dogadać z kimkolwiek, ani po angielsku, ani po niemiecku. Kelnerka próbowała zrozumieć o co chodzi w mojej diecie, aż w końcu stwierdziła, że w całej restauracji NO GLUTEN! A pizza z pieca wychodziła co 15 minut… Zamówiłam najbezpieczniejszą opcję, czyli sałatkę, ale niestety wcale sobie nią nie pojadłam. Dobrze, że w kufrze został nam jeszcze jakiś prowiant. Mąż zamówił pizzę, ale nie otrzymał pysznej, zdrowej oliwy do polania tej tradycyjnej, włoskiej potrawy, a jedynie zwykły olej. Co więcej, na stolikach obok, rodowici Włosi raczyli się oliwą, co zauważyliśmy, gdy mąż skończył już jeść. Wyrzucamy to z pamięci, a do Włoch na pewno jeszcze wrócimy 🙂

Dlaczego unikam glutenu? (klik)

Mała czarna, banan, trzy daktyle i w drogę!

9. Słowenia – Alpy Julijskie – my LOVE! Ponownie, po kiepskim noclegu, Matka Natura zachwyciła nas swoim pięknem. Nasze pierwsze spotkanie z tymi górami. Zupełnie inne Alpy. Więcej soczystej zieleni, trawa tak gęsta, że chodząc po niej czuje się jakby się chodziło po puchu. Słowenia to niewielki kraj, ale widać, że mocno inwestują w rozwój dróg. Z powodu remontów i zamkniętych dróg, byliśmy zmuszeni do zwiedzenia małych, pochowanych w lasach wiosek i dróg szutrowych. Nieźle się kurzyło ;P. Było urokliwie, ciekawie i zaskakująco 🙂 . Odwiedziliśmy także Kranjską Górę, skocznie Planice i nawet załapaliśmy się na trening młodzików 😉

10. Triglav – Narodowy Park Słoweński  – cisza, spokój, zieleń drzew, runo leśne, chłód, relaks, medytacja 🙂

11. Predjamski zamek zawieszony w skale na Słowenii – niestety nie mieliśmy na tyle czasu, aby zwiedzić go w środku, ale z zewnątrz prezentuje się niesamowicie. 

12. Nocleg na Słowenii i przemiła niespodzianka w świetnie wyposażonej kuchni – herbata z domowych ziół 🙂 Mmmm pychota, w sam raz dla moich jelit.

Colitis Ulcerosa – schorzenie jelit, które uczy mnie jak żyć w zgodzie ze swoim ciałem (klik).

13. Chorwacja, Punat – niewielka miejscowość na wyspie Krk, gdzie od kilku lat zjeżdżamy, żeby zregenerować się po podróży motocyklowej. Udało się nawet załatwić nocleg w tym samym miejscu gdzie zwykle, jednak nie był to apartament z dostępem do kuchni, a jedynie pokój z łazienką. Dobrze, że mieliśmy balkon, na którym mogliśmy gotować na naszej turystycznej kuchence 😉 . Cudowna pogoda, zachody słońca, pyszne balkonowe posiłki. W tym miejscu muszę się pochwalić, że pierwszy raz od dłuższego czasu udało mi się zażyć kąpieli morskiej, co było niewykonalne przez mój wstręt do zimna, który towarzyszył mi przez tyle lat. Pisałam o tym we wpisie „polubić chłód – jak uruchomić wewnętrzny piec” (klik). Uruchomiałam swój korzystając z zaleceń profesora Tombaka i dzięki temu mogłam rozkoszować się chłodem morza na Chorwacji pierwszy raz w życiu!

Stopy w błogostanie po kamienistym spacerze – darmowa refleksoterapia stóp (klik) 😉

Takie informacje na ścianach chorwackich restauracji.

Zmiana stosowanych tłuszczy w moich posiłkach to tylko jeden etap wprowadzonych zmian w moim żywieniu. Przekonaj się, że najtrudniejszy pierwszy krok (klik), a potem nowy sposób żywienia staje się normą i przyzwyczajeniem.

Turystyczna kuchenna ogrzała nam wiele pysznych posiłków w drodze i na balkonie 🙂

W restauracji jadłam przeważnie sałatki z grillowanym mięsem lub rybami.

Jeśli chcesz razem ze Zdrową Brzózką świadomie zadbać o swoje zdrowie, wpisz się do newslettera 🙂

Gdyby nie ten notatnik, nie byłoby tego tekstu 😀

Stres – jak sobie z nim poradzić? Poznaj ulubione techniki relaksacyjne Zdrowej Brzózki (klik).

Zachody słońca – my LOVE!!!!

Dzięki diecie eliminacyjnej taka podróż jest możliwa, pomimo schorzenia jelit CU. Poznaj łatwe, proste i zdrowe PRZEPISY Zdrowej Brzózki (klik).

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.