Jestem tym, co jem Jestem tym, co myślę

Najtrudniejszy pierwszy krok

najtrudniejszy-pierwszy-krok

Najtrudniejszy pierwszy krok

Zmiana to chyba jedyna stała na tym świecie/ wszechświecie. Kiedy myślę o wprowadzaniu zmian, to od razu na myśl przychodzi mi ostatnio dość często używane pojęcie “wyjścia ze strefy komfortu”.  Przeważnie nie lubimy tej czynności, ponieważ odchodzimy od naszych bezpiecznych utartych schematów. Bezpiecznych, bo znanych, ale czy dobrych i właściwych? Zmiana żywienia to bardzo poważne przedsięwzięcie. W dużym skrócie przedstawię Wam  jakie zmiany wprowadziłam w swoim żywieniu, aby poprawić stan swojego zdrowia. Nie działo się to na hurra, lecz etapami.

TŁUSZCZE

Pierwszą rzeczą była zmiana stosowanych TŁUSZCZY. Wyrzuciłam olej rzepakowy i margarynę! Pamiętajcie, że żaden olej roślinny nie nadaje się do smażenia, czy jakiejkolwiek obróbki termicznej i żadna margaryna (nawet z dodatkiem oleju kokosowego) nie nadaje się do jedzenia!

Oliwa z oliwek to bardzo dobry tłuszcz, ale tylko do stosowania na zimno. Wybierajcie oliwę o najlepszej jakości i zawsze w ciemnej butelce. Najlepiej jeśli na opakowaniu jest podana nazwa odmiany oliwek, z której jest tłoczona – to daje nam gwarancję, że nie była zmieszana z innymi olejami roślinnymi. Niestety producenci często to robią oszukując nas w ten sposób.

Photo by Roberta Sorge on Unsplash
Photo by Roberta Sorge on Unsplash

No dobrze to co do smażenia, pieczenia czy duszenia? Na pewno tłuszcze zwierzęce (smalec, masło, masło klarowane), najlepiej od zwierząt wypasanych na trawie z wolnego wybiegu. Ale jest jeszcze jeden tłuszcz, który króluje ostatnio w mojej kuchni – olej kokosowy :). Jest to tłuszcz wyjątkowy, bo roślinny, ale nasycony. Więcej o nim przeczytacie tutaj i tutaj.

Jeśli chcesz razem ze Zdrową Brzózką świadomie zadbać o swoje zdrowie, wpisz się do newslettera 🙂

Photo by Jonas Dücker on Unsplash
Photo by Jonas Dücker on Unsplash

Dlaczego olej rzepakowy jest szkodliwy? Olej rzepakowy, razem ze słonecznikowym, czy sojowym, należy do grupy olejów wielonienasyconych. Są to oleje bardzo nietrwałe w swojej budowie, dlatego  takie czynniki jak światło, powietrze i temperatura zmieniają ich budowę czyniąc je niebezpieczne dla naszego zdrowia. Dlatego na takich olejach NIE WOLNO SMAŻYĆ. Dodatkowo te oleje roślinne zawierają złą proporcję niezbędnych nam kwasów tłuszczowych omega 3 i 6. W naszej diecie powinniśmy dbać o to, aby omega 3 było znacznie więcej jak omega 6, ponieważ omega 6 w nadwyżce powoduje stany zapalne w naszym organizmie. Dla zainteresowanych tematem tłuszczy polecam doskonały artykuł Moniki Skuzy na jej blogu Tłuste Życie.

SÓL

Zmiana stosowanej SOLI w kuchni. Wyrzuciłam zwykłą sól, która jest pozbawiona jakichkolwiek minerałów, a na dodatek zanieczyszczona różnymi niepotrzebnymi dodatkami przeciwzbrylającymi. W swojej kuchni stosuję najzwyklejszą NIEOCZYSZCZONĄ sól kłodawską, pełną naturalnie występujących minerałów. Polecana jest również morska sól jodowana i sól himalajska. Spotkałam się też z różową solą kłodawską – jest świetna.

Photo by Ben White on Unsplash
Photo by Ben White on Unsplash

PRZYPRAWY

PRZYPRAWY to kolejny punkt zmian. Wszelkie mieszanki z wzmacniaczami smaku, tzw. żółte proszki, wędrują do kosza! Trzeba też uważać na gotowe mieszanki ziołowe, ponieważ w ich składzie może się również znaleźć cukier lub inne cuda. Najlepiej wybrać zioła pakowane pojedynczo i samodzielnie łączyć aromaty. Przyprawy mogą mieć niesamowitą moc przeciwzapalną, którą warto wykorzystać w swojej kuchni. Najlepsze przyprawy o tym działaniu to  kurkuma, cynamon cejloński, imbir suszony i pieprz. Natomiast wszelkie przyprawy ziołowe to oprócz walorów smakowych dodatkowa dawka makro i mikroelementów w naszym posiłku. Dlatego nie żałujmy ich sobie 🙂 .

Photo by Calum Lewis on Unsplash
Photo by Calum Lewis on Unsplash

WODA

WODA! Nie kawa, nie herbata, nie zupa! Woda! To bardzo istotny element zdrowej diety. Nie będę się rozwodzić na temat słodzonych, gazowanych napojów, czy dosładzanych soków, bo szkoda moich nerwów 😉 Znacie moje zdanie na ten temat…

woda-emoto-3

Pijmy wodę zaraz po przebudzeniu się i pomiędzy posiłkami, minimum 30 minut przed posiłkiem i 2 godziny po. Jest to bardzo ważna informacja, ponieważ musimy pamiętać, że jakikolwiek płyn spożywany w trakcie trawienia posiłku zakłóca proces trawienia. A jeśli już w żołądku trawienie jest zaburzone, to cały proces odbywający się w naszym układzie trawiennym nie działa tak jak powinien. Żołądek musi mieć mocno kwaśne środowisko, aby strawić białko. A białko to podstawowy budulec każdej komórki w naszym organizmie.

Żołądek to nie San Francisco (klik) – dowiedz się dlaczego!

Wracając do wody… dobrze jest wsypać sobie do każdej szklanki  szczyptę soli himalajskiej czy kłodawskiej. Nie zmienia to specjalnie smaku wody, a wzbogaca ją o  minerały i pozwala dłużej się jej zatrzymać w naszych komórkach, dzięki czemu może je skuteczniej oczyścić. Do wody możemy również wcisnąć sok z cytryny, dzięki czemu wzmocnimy jeszcze bardziej jej działanie oczyszczające. Inne pomysły na urozmaicenie wody znajdziecie tutaj (klik).

Kolejna zmiana w mojej diecie była już bardziej radykalna, ponieważ wiązała się z eliminacją wielu produktów, które stosowałam na co dzień. W październiku 2015 roku zdecydowałam się przejść na dietę SCD (specific carbohydrates diet).  Dieta ta eliminuje:

  • zboża  (gluten kilk) i ich produkty,
  • cukier (klik) i wszelkie słodziki, jedynie prawdziwy miód wchodził w grę,
  • mleko (klik) i  produkty mleczne, oprócz własnoręcznie przygotowanego jogurtu w warunkach domowych, który w moim przypadku niestety nie przyjął się, dlatego zrezygnowałam z nabiału całkowicie.
  • produkty przetworzone czyli wszystko to, co zostało w jakikolwiek sposób przetworzone i zapakowane w piękne, kolorowe opakowanie.

W sklepie i na okolicznym targowisku kupuję jedynie mięso, warzywa, owoce, zioła i wodę.

Dieta SCD to dieta eliminacyjna (klik), która polega na etapowym wprowadzaniu produktów i obserwowaniu własnego ciała, ponieważ to jak reaguje na kolejno wprowadzane produkty powie nam co mu służy, a co szkodzi. Jest to bardzo radykalna i wymagająca dieta, ale ten cały wysiłek się opłaca, ponieważ dieta służy zaleczeniu jelit i poprawy ich kondycji, przez co cały organizm zyskuje, bo jak wiadomo tam wszystko się zaczyna i kończy :-). Jelita to nasz drugi mózg (klik), zatem jeśli chcemy zadbać o swoje zdrowie, to zacznijmy właśnie od nich.

Uzupełnianie flory bakteryjnej jelit (klik) to równie istotny element, nie tylko diety eliminacyjnej, ale każdej diety prozdrowotnej. Naturalne probiotyki to wszelkie kiszone i niepasteryzowane produkty spożywcze, takie jak kiszona kapusta, kiszone ogórki czy inne warzywa (klik), ale także naturalny ocet jabłkowy (klik), i zakwas buraczany (klik).

Podejmując jakąkolwiek decyzję o zmianie, zawsze najtrudniejszy jest ten pierwszy krok. Kiedy decyzja już zapadnie, ułożymy jakiś plan działania, wyznaczymy sobie konkretne założenia i cele, nagle całe przedsięwzięcie przestaje być już tak trudne i odległe od rzeczywistości. To się sprawdza w każdej dziedzinie życia. W zmianie żywienia na zdrowe również.

Wybierajmy kochani świadomie to co jemy, bo to jest gwarancja dobrego samopoczucia i zdrowia. A kiedy właściwie zadbamy o to co jemy, nasz organizm podziękuje nam za to dodatkową, naturalną dawką energii!

Jesteś tym, co jesz!

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.