Jestem tym, co jem

Rosół, bulion, wywar

Jakkolwiek nie nazwiemy tej zupy, wiemy że chodzi o tradycyjny rosół, który gości na naszych stołach najczęściej w niedziele lub w święta. Jego prozdrowotne właściwości są tak duże, że stał się u mnie codziennym posiłkiem. Jednak wywar, który przygotowuję raz w tygodniu różni się trochę od rosołu przeważnie gotowanego na niedzielny obiad. Zapraszam do zapoznania się z przepisem na magiczną zupę, która jest podstawą diet eliminacyjnych.

W moim domu rodzinnym typowy niedzielny rosół był gotowany na kurzych udkach, czy skrzydełkach, czasami z dodatkiem wołowiny. Oczywiście takie warzywa jak por, seler, pietruszka i marchew też wchodziły w jego skład. Moja babcia dodaje jeszcze kawałek świeżej kapusty. Zupa gotowała się zazwyczaj do trzech godzin. Natomiast rosół, który gotuję już ponad rok czasu, regularnie co tydzień, to wywar przeważnie z kości cielęcych lub wołowych, czasami z dodatkiem mięsa.

Aby całe dobro składników z kości przeszło do wywaru, musi się on gotować na małym ogniu przez minimum 4 godziny. U mnie rosół delikatnie pyrka pod przykrywką przez ponad 12 godzin, a optymalny czas gotowania to nawet 40 – 70 godzin. Do tak długiego procesu najlepiej sprawdziłby się wolnowar, którego na ten moment nie posiadam, ale prędzej czy później pasuje się zaopatrzyć w taki sprzęt 🙂 . Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie różnicę w kolorze rosołu gotowanego 4 i 12 godzin. Ten jaśniejszy gotowany był krócej.

Co daje nam codzienne picie tak przygotowanego bulionu? Przede wszystkim gdy popijamy go do posiłków, ułatwia nam ich trawienie. Składniki wywaru  dodatkowo odbudowują i wzmacniają nasze kości, a jednocześnie koją i goją wrażliwe jelita. Dzięki zawartości kolagenu i żelatyny wzmacnia też nasze włosy, paznokcie i skórę. Działanie wzmacniające odporność zapewne jest wam znane, bo przecież przy osłabieniu i infekcji najlepiej smakuje właśnie rosół. Zatem zamiast jeść go od święta, możemy go popijać codziennie, aby wzmacniać organizm i w ten sposób zapobiegać osłabieniom.

Składniki:

  • kości różne, najlepiej z dużą ilością szpiku i chrząstek (najlepiej cielęce i wołowe, ale też drobiowe i wieprzowe)
  • warzywa (marchew, pietruszka, seler, cebula, czosnek, por, kapusta, imbir)
  • przyprawy (sól, pieprz, liść laurowy) – sól dodajemy pod koniec gotowania
  • łyżka octu jabłkowego (lekko kwaśne środowisko pozwala na lepsze wchłanianie składników)
  • woda

Ilość kości i ewentualnie mięsa powinna zająć połowę objętości garnka, w którym gotujemy rosół. Do kości dodajemy swoją ulubioną mieszankę przypraw oraz umytych, obranych i pokrojonych warzyw. Zalewamy wodą i doprowadzamy zupę do wrzenia, po czym natychmiast skręcamy gaz na najmniejszy tak, aby powierzchnia zupy nie bulgotała. Musimy uzyskać minimalny ruch pyrkania płynu. Czasami pod garnek trzeba włożyć specjalną podstawkę żeliwną, aby uzyskać taki efekt.

Zupa powinna się gotować od 4 do 70 godzin. Dopiero pod koniec gotowania dodajemy sól, o ile w ogóle będzie potrzebna, ponieważ smak tak długo gotowanego rosołu jest bardzo intensywny. Część bulionu możemy sobie zamrozić w mniejszych pojemnikach do wykorzystania na sosy lub zupy, a resztę najlepiej zlać do słoików i zakręcić na gorąco. Nie zdejmujemy warstwy tłuszczu, bo to świetny konserwant, który pozwoli nam trzymać rosół nawet tydzień czasu w lodówce. Konsystencja bulionu po schłodzeniu powinna być galaretowata – to świadczy o tym, że proporcja gotowanych kości do wody była w porządku. Jeżeli chcemy uzyskać efekt galaretki do zjedzenia na zimno wystarczy dodać jeszcze żelatyny w proszku.

Źródła:

http://www.tlustezycie.pl/2012/08/magiczny-roso.html

http://nutritiondata.self.com/facts/soups-sauces-and-gravies/7213/2

http://zdrowiejzscd.blog.pl/najlepsze-lekarstwo-dla-jelit-i-nie-tylko/

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.