Ciało – Umysł – Dusza

Jestem CUDem – Jesteś DUDem

Jestem tym, co jem Jestem tym, co myślę

Nabiał – zdrowy czy nie?

nabial-4
Photo by freestocks.org on Unsplash

Nabiał – zdrowy czy nie?

W sklepowych lodówkach, półki uginają się wręcz pod ciężarem produktów mlecznych, których sprzedaż nakręcana jest hasłami reklamowymi typu „pij mleko, będziesz wielki”. Ogólnie mleko i jego produkty są powszechnie uznawane za cenne źródło wapnia, zalecane przede wszystkim dzieciom w okresie wzrostu i chorym na osteoporozę. Bardzo to wszystko staje się dziwne kiedy dowiadujemy się, że najwięcej przypadków zachorowań na osteoporozę notuje się w krajach, w których jest największe spożycie nabiału. Dlaczego jedynym ssakiem, który spożywa mleko już jako dorosły osobnik, jest człowiek i może jeszcze kot? Dodajmy jeszcze, że tylko człowiek (i kot) spożywa mleko od innego ssaka… W naturze nie spotyka się podobnych przypadków na tak szeroką skalę. O co w tym wszystkim chodzi?

nabial-7
Photo by Providence Doucet on Unsplash

Biedny udomowiony kot nie miał wyboru i został przez nas nauczony, że codzienna miseczka mleka to norma.

Czy jest mu z tym dobrze czy nie ciężko mi stwierdzić, ponieważ nigdy nie miałam możliwości obserwowania rozwoju kota na mleku i bez. Natomiast z obserwacji swojego ciała doskonale wiem, że mleko i jego przetwory potrafią nieźle narozrabiać w jelitach, a przez to też w całym organizmie.

Po kilkumiesięcznej przerwie od nabiału, próbowałam wprowadzić serwatkę (z pewnego źródła od szczęśliwej krówki) z uwagi na jej cenne probiotyki, ale niestety już po jednej łyżce tego specyfiku dostałam zawrotów głowy i ogólnego osłabienia. Próbę powtórzyłam jeszcze kilka razy i za każdym razem była ta sama reakcja. Serwatka ma znikomą ilość laktozy, która jest uznawana za główny mleczny składnik alergizujący, ale na pewno zawiera kazeinę, która również może być problematyczna.

Jeśli kupujemy mleko i jego przetwory ze sklepu to nie tylko laktoza i kazeina mogą nam szkodzić.

Lista w tym przypadku robi się niebezpiecznie długa, ponieważ ogromne hodowle mlecznych krów robią wszystko, żeby z każdej krowy uzyskać jak najwięcej mleka. Stosowane są w tym celu hormony wzrostu, które przedłużają okres laktacji u tych zwierząt, ale również specjalne pasze, które mają zwiększyć ilość mleka, i na pewno nie jest to trawa. Takie hodowle są w stanie wydoić zwierzęta z każdej kropelki… Dojenie krów najczęściej odbywa się mechanicznie co powoduje ropne stany zapalne wymion. Aby temu zapobiec, krowa dostaje profilaktycznie stałą dawkę antybiotyku

Czy mleko od takich wyzyskiwanych krów może być zdrowe?? Przecież wszystkie te substancje przedostają się do mleka i jego przetworów!

nabial-6
Photo by Josua De on Unsplash

Mówi się, że karmiąca matka powinna dbać o swoje zdrowie fizyczne uważając na to co je, ale też zdrowie psychicznie, unikając niepotrzebnych sytuacji stresujących, ponieważ w przeciwnym wypadku jakość jej pokarmu znacznie spada, a dodatkowo do mleka przedostają się szkodliwe substancje powstające w wyniku stresu. Myślicie, że mleczne krowy zamknięte w olbrzymich hangarach przez całe swoje życie, szprycowane chemią i dojone przez bezduszne maszyny są szczęśliwe i zdrowe? Jakiej jakości mleko dają takie krowy???

nabial-2
Photo by Andrew Branch on Unsplash

Lista problematycznych składników mleka i jego przetworów jest długa, ale opiszę tylko najważniejsze z nich:

  • Laktoza czyli dwucukier, który źle strawiony powoduje m.in. mocne wzdęcia i podrażnienie jelit. Do strawienia laktozy potrzebny jest specjalny enzym laktaza, który produkowany jest na powierzchni mikrokosmków jelitowych. Z wiekiem produkcja tego enzymu zanika, przez co nasza tolerancja na nabiał maleje. To zjawisko jest zupełnie naturalnie, ponieważ tak jesteśmy „zaprojektowani”. Kiedy matka traci pokarm, powinniśmy zastąpić je innym pożywieniem, a my usilnie kontynuujemy spożywanie mleka i to od innych ssaków, próbując oszukać organizm albo produktami bez laktozy, albo suplementując enzym, którego nam brakuje…
  • Kazeina to białko, na które możemy być uczuleni nawet nie wiedząc o tym. Podobnie jak gluten (klik), po cichu bez większych objawów może powodować przewlekłe stany zapalne, które przyczyniają się rozwoju chorób autoimmunologicznych.
  • Hormony wzrostu, które występują naturalnie w mleku są przydatne dzieciom w okresie wzrostu, jednak już u nastolatków przyczyniają się do powstawania trądziku, a w późniejszym wieku przyspieszają starzenie się organizmu. Mleko zawiera też estrogeny, czyli żeńskie hormony, którymi krowy są karmione, aby zwiększyć ilość mleka. Niestety ten hormon, po spożyciu mleka i jego przetworów, przedostaje się do naszego układu hormonalnego zaburzając jego pracę.
  • Antybiotyki/ penicylina, które wstrzykiwane są w wymiona, aby zapobiec stanom zapalnym podczas mechanicznego dojenia, a przecież nie brakuje ludzi uczulonych na penicylinę. Dodatkowo antybiotyki te niszczą naszą florę bakteryjną.
  • Pasteryzowanie mleka (UHT), które jest konieczne w przetwórstwie przemysłowym, dodatkowo niszczy wszystko to, z czego mógłby nasz organizm skorzystać. Niszczy również część enzymów naturalnie występujących w mleku, które pomogłyby nam w jego strawieniu. Zatem sklepowe mleko UHT staje się bardzo problematycznym produktem dla naszego organizmu, który niewiele wnosi do naszej diety. Czy warto zatem wydawać pieniądze na takie bezwartościowe produkty?
  • Cukier (klikw jogurcikach i innych mlecznych przekąskach to już osobny temat, ale musimy być świadomi tego, że on tam jest, i jest go sporo… W jednym małym kubeczku serka homogenizowanego kryją się prawie 4 łyżeczki cukru! Oprócz cukru, w takich mlecznych przysmakach znajdziemy też całą gamę sztucznych barwników, aromatów itp. itd. Czy to może być zdrowe i fit jak podaje producent na opakowaniu?
nabial-1
Photo by Ales Krivec on Unsplash

Jeśli chcesz razem ze Zdrową Brzózką świadomie zadbać o swoje zdrowie, wpisz się do newslettera 🙂

[mc4wp_form id=”1736″]

Jednak są na tym świecie szczęściarze, którzy mają dostęp do prawdziwego niepasteryzowanego mleka od szczęśliwej krowy wypasanej na zielonej trawce :). W takim tłustym mleku kryje się bogactwo witamin rozpuszczalnych w tłuszczach – ADEK. Najzdrowszym produktem z takiego mleka będzie masło, a dla osób wrażliwych na laktozę czy kazeinę najlepsze będzie masło klarowane, czyli czysty mleczny tłuszcz 🙂 . Z mleka od szczęśliwych krów powstają też cudowne sery długo dojrzewające, lub inne fermentowane produkty, które dzięki fermentacji stają się lżejsze w trawieniu. Jeżeli nie stwierdziliśmy u siebie wrażliwości na nabiał, to takie mleko i jego produkty mogą być rzeczywiście wartościowym źródłem białka i wapnia, jednak nie jedynym!

nabial-3
Photo by Darren Coleshill on Unsplash Copy

Białko w łatwy sposób dostarczymy jedząc mięso, a wapnia nie brakuje w zielonych warzywach. Dlatego jeśli nie mamy dostępu do mleka od szczęśliwej krowy, najlepiej będzie zupełnie z niego zrezygnować, szczególnie przy jakichkolwiek dolegliwościach trawiennych i alergicznych, które nie koniecznie łączymy z mlekiem. Warto zrobić sobie taki bezpłatny test na nietolerancję nabiału :). Wystarczy przez miesiąc czasu całkiem wyeliminować z diety produkty mleczne i obserwować swój organizm. Może się okazać, że nagle zniknie nam wieczny katar i chrypka, ze skóry zejdą liszaje i wysypki, a jelita zaczną normalnie pracować. Pamiętajmy też, że białka mleka są ukryte w wielu przetworzonych produktach dostępnych w sklepie. Dlatego bądźmy świadomymi konsumentami i czytajmy etykiety ze zrozumieniem – to nie boli i wcale nie zajmuje tak dużo czasu jakby się mogło wydawać 😀 .

nabial-5
Photo by Greg Ortega on Unsplash

Źródła:

https://paleosmak.pl/nabial/

http://www.tlustezycie.pl/2012/05/mleczna-kraina.html

http://www.tlustezycie.pl/2012/10/co-zego-w-mleku.html

https://www.ajwendieta.pl/tag/mleko-i-nabial/

https://www.ajwendieta.pl/blog/dieta/pij-mleko-bedziesz-kaleka-wielkim-kaleka/

„Historia Wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” Giulia Enders

Ten tekst został także opublikowany na portalu informacyjnym TYGODNIKA TEMI w dziale ZDROWIE I URODA. (KLIK)

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.