Ciało – Umysł – Dusza

Jestem CUDem – Jesteś DUDem

Domowa apteczka Jestem tym, co jem

Witamina D

witamina-d

Jeszcze do niedawna witaminie D przypisywano rolę jedynie w zapobieganiu krzywicy oraz wspomaganiu leczenia osteoporozy. Jednak jej wpływ wybiega znacznie poza układ kostny, ponieważ receptory witaminy D znajdują się na każdej komórce człowieka. Skoro tak jest, to jej rola w naszym organizmie musi być kluczowa. Dlatego warto zgłębić wiedzę o niej 🙂 .

Temat witaminy D poruszyłam przy okazji wpisu o domowych sposobach na przeziębienie. Podkreślałam jej istotne znaczenie w celu wzmocnienia naszego układu odpornościowego, szczególnie w okresie jesienno zimowym, kiedy to brakuje nam słońca, za pomocą którego jesteśmy w stanie sami wytworzyć sobie tą witaminę. Tylko dlaczego tak często osoby, które uwielbiają wygrzewać się na słońcu, mają deficyt witaminy D w swoim organizmie? Autor książki „Ukryte Terapie” tłumaczy to zjawisko w bardzo prosty sposób. Otóż nasz organizm może wytworzyć swoją własną witaminę D za pomocą energii słonecznej, ale tylko w odpowiednich warunkach.

Promienie słoneczne, które powodują produkcję witaminy D to światło UVB. To samo, które jest odpowiedzialne za poparzenia skórne, dlatego tak ważne jest umiejętne korzystanie ze słońca.  Przede wszystkim istotna jest pora dnia i tutaj możecie się zaskoczyć, ponieważ najlepszym momentem na wytworzenie witaminy D jest samo południe. Kolejnym istotnym warunkiem jest niedoprowadzenie do opalenizny – mamy się naświetlać, a nie opalać. Brązowy barwnik w skórze to reakcja obronna na zbyt dużą dawkę słońca. Im bardziej jesteśmy opaleni, tym bardziej spada produkcja witaminy D – niestety. Jeżeli planujemy dłużej przebywać na słońcu, to po czasie naświetlania ciała dla zdrowia (nie więcej jak 30 minut) możemy się zabezpieczyć filtrami.

Niestety w naszej szerokości geograficznej warunki słoneczne do wytworzenia witaminy D występują tylko w miesiącach od kwietnia do września. W pozostałe miesiące pozostaje nam jedynie suplementacja, ponieważ z pożywienia będzie nam bardzo ciężko uzyskać odpowiednią ilość tego związku. Dawkę suplementacyjną musimy ustalić indywidualnie, ponieważ każdy organizm będzie ją inaczej przyswajał. W tym celu należy robić kontrolne badania poziomu metabolitu witaminy D – 25(OH). Jeżeli nie mamy większych problemów zdrowotnych to optymalny poziom metabolitu we krwi powinien wynosić od 50 do 70 ng/ml. W przypadku kiedy walczymy z przewlekłymi chorobami, lepiej utrzymywać poziom 25(OH) bliżej 100 ng/ml. Co ważne to fakt, że witamina D jest witaminą rozpuszczalną w tłuszczach, dlatego przyjmujemy ją zawsze z posiłkiem zawierającym  zdrowe tłuszcze.

Skoro receptory witaminy D są usytuowane w każdej komórce naszego ciała, to utrzymanie jej odpowiedniego poziomu jest niezwykle istotne dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Pamiętajmy o tym, że nasze ciało ma ukrytą moc samouzdrawiania – wystarczy dostarczyć mu wszystkich niezbędnych substancji, a będzie utrzymywało się w stanie równowagi. Jednak suplementacja jakimkolwiek związkiem na własną rękę nie jest do końca bezpieczna. Suplementując witaminy i minerały  musimy pamiętać, że nagły wzrost jednej substancji w organizmie może spowodować rozchwianie systemu, ponieważ nasz organizm potrzebuje wielu różnych związków na odpowiednich poziomach, aby nie rozpoczynał się proces niekorzystny dla naszego zdrowia.

Jak już wspomniałam, witamina D należy do grupy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Wszystkie witaminy z tej grupy, tak zwany A D E K, są ze sobą powiązane i razem współpracują, aby utrzymać nasz organizm w homeostazie. Jeżeli zwiększamy ilość jednej z nich, należałoby również zadbać o resztę. W przypadku uzupełniania witaminy D szczególnie musimy pamiętać o dostarczeniu  witaminy K2. W przeciwnym wypadku nasz organizm owszem będzie wchłaniał więcej wapnia za pomocą witaminy D, ale zabraknie mu odpowiedniego przekaźnika, jakim jest właśnie witamina K2, co może spowodować odkładanie się wapnia w naszych żyłach. To może skończyć się zwapnieniem żył i szeregiem różnych niebezpiecznych powikłań. Oprócz witaminy K2, podczas suplementacji witaminą D warto pamiętać również o magnezie oraz witaminach z grupy B.

Dlatego tak istotna jest konsultacja z osobą, która ma wiedzę w tym temacie, aby odpowiednio pokierować suplementacją!

Po przeczytaniu książki pana Zięby „Ukryte Terapie” wiele zmieniło się w moim życiu i podejściu do zdrowia.  Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłam to badanie poziomu witaminy D. Wynik był druzgocąco niski… Podejrzewam, że tak niski poziom 25(OH) mógł być spotęgowany unikaniem słońca z powodu przyjmowanych wtedy leków immunosupresyjnych. Tak niskiego wyniku przestraszył się nawet mój gastrolog, który sam zalecił unikanie słońca z powodu leków, ale o suplementowaniu witaminy D już nic nie wspomniał… Niezrozumiały był dla mnie fakt, że przy moich przewlekłych dolegliwościach na tle autoagresji układu immunologicznego nikt z lekarzy nie zlecił wykonania badania poziomu witaminy D, pomimo tego, że jej właściwy poziom jest kluczowy przy tego typu chorobach! Tym tematem na poważnie przejął się dopiero endokrynolog, który zalecił suplementację wysokimi dawkami Vigantolu i kontrolne badania poziomu metabolitu witaminy D 25(OH). Jednak wiedząc już wtedy o konieczności łączenia suplementacji witaminą D3 z witaminą K2MK7 (a było to w 2015 roku) pytałam lekarza o przepisanie również takiego suplementu. Niestety lekarz kompletnie nie widział o czym mówię… Natomiast w aptekach chcieli mi sprzedać witaminę K1, a o istnieniu witaminy K2 też nie słyszeli. Teraz preparatów, które łączą witaminę D3 z K2MK7 jest na pęczki, jednak ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Najlepiej stosować preparaty z naturalnych wyciągów i sprawdzonych marek.

Ten przykład nauczył mnie jednego – jeżeli sama nie zadbam o swoje zdrowie i nie będę zgłębiać wiedzy w tym temacie, to do końca życia będę zależna od tego, co akurat wolno lekarzom przepisywać, a co nie…

witamina-d3

Żródła:

Ukryte Terapie część I, Jerzy Zięba


Ten tekst został także opublikowany na portalu informacyjnym TYGODNIKA TEMI w dziale ZDROWIE I URODA. (KLIK)



Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.