Domowa apteczka Jestem tym, co jem Jestem tym, co myślę Zrozumieć i pokochać swoje ciało

Twoja odporność leży w Twoich rękach

Wielkimi krokami zbliża się sezon jesienno-zimowy, kiedy to warunki pogodowe sprzyjają częstszym infekcjom. Szczególnie w obecnym czasie, kiedy dostęp do lekarzy rodzinnych jest mocno utrudniony w wyniku rozpętanej paniki covidowej, tak ważne są nasze działania w kierunku podniesienia swojej odporności, ponieważ to ona jest jedyną i najskuteczniejszą ochroną naszego organizmu przed wszystkimi wirusami, bakteriami i innymi patogenami. Zaufaj naturze, a zobaczysz jak miło się zaskoczysz efektami współpracy z własnym ciałem.

Poniższy tekst podzieliłam na poszczególne zagadnienia, które wspomagają i obniżają odporność. W ten sposób będziemy wiedzieć, czego możemy unikać w naszym codziennym życiu, ale też skupimy się na tym, jakich wyborów dokonywać, aby współpracować z własnym, „prywatnym” systemem samoobrony, który ostatnimi czasy był przez nas mocno niedoceniany, ponieważ większą ufność pokładaliśmy tabletkom i innym farmakologicznym zabiegom… Już najwyższy czas to zmienić.

Zaczniemy od tego, czego nasza odporność nie lubi.

STRES BLOKUJE ODPORNOŚĆ

Nic innego jak nasze codzienne wybory warunkują stan naszego organizmu, a tym samym naszego układu odpornościowego. Głównym czynnikiem, który całkowicie blokuje pracę układu odpornościowego to stres. Kiedy doświadczamy stresu, w naszym ciele wytwarza się hormon kortyzol, który ma za zadanie zaangażować nasze ciało do ucieczki. Wówczas organizm skupia swoją energię głównie w nogach i rękach, które są potrzebne do walki lub ucieczki. Pozostałe czynności fizjologiczne, takie jak trawienie, czy procesy samoregulujące, są odcięte od wewnętrznych zasobów energii, co podczas dłuższego stresu skutkuje silnym osłabieniem całego ciała. Kiedy ostatnio dowiedziałam się, że lekarze podają pacjentom kortyzol podczas operacji przeszczepu narządów, aby zablokować system odpornościowy z uwagi na możliwą reakcję odrzucenia przeszczepu, jeszcze mocniej uświadomiłam sobie, że chroniczny stres dosłownie wyłącza naszą wewnętrzną samoobronę.

Jak bronić się przed stresem w dzisiejszym spanikowanym świecie?

Przede wszystkim unikajmy informacji, które wywołują w nas stres. Nie ma najmniejszego sensu w słuchaniu i śledzeniu wszystkich wiadomości dotyczących kraju i świata, ponieważ w ten sposób na własne życzenie utrzymujemy stale podwyższony kortyzol w naszej krwi.

Tak naprawdę dobrze jest prześledzić wszystko czemu poświęcamy naszą uwagę w ciągu dnia, ponieważ nawet niewinny kryminał, czy film akcji, wprowadza nasz organizm w stan napięcia, pomimo tego, że mamy świadomość iż jest to tylko fikcja. Oczywiście nie mamy bezpośredniego wpływu na wszystkie sytuacje, z którymi się spotykamy, ale to my decydujemy jak zareagujemy na nie. Im więcej w nas oporu, tym silniejszy stres i emocje. A gdyby tak odpuścić i po prostu pozwolić na to, co się dzieje, z takim spokojem i zaufaniem, że co ma się wydarzyć, i tak się wydarzy… Z takim podejściem w naszym ciele pojawia się przyjemne rozprężenie, a stres jakby się rozpływał i rozpuszczał.

Poznaj sprawdzone przeze mnie sposoby radzenia sobie ze stresem (klik).

ODPORNOŚĆ NIE LUBI ZAKWASZENIA ORGANIZMU

Ciało, które jest w przewlekłym stanie zapalnym, będzie mieć mocno obniżoną zdolność samoobrony, ponieważ jest zajęte gaszeniem wewnętrznego pożaru. Nasze pierwsze kroki tutaj to wyeliminowanie pokarmów, które zakwaszają nasz organizm, ponieważ to właśnie w środowisku kwaśnym tworzą się i wzmacniają stany zapalne oraz namnażają się wirusy, bakterie i pasożyty (klik).

Pokarmy, które mocno zakwaszają to biały cukier (klik), biała mąka (klik), produkty mleczne (klik) oraz mięso, w tym szczególnie wieprzowina. Znaczna redukcja tych pokarmów i jednoczesne zwiększenie ilości świeżych warzyw i owoców w naszej diecie, na pewno znacznie wzmocni naszą odporność.

ODPORNOŚĆ LUBI SEN

Sen to czas dla naszego ciała na regenerację. Odpowiedni czas snu jest niezbędny, aby aktywować naszą odporność. Zaleca się 7 – 8 godzin snu, jednak równie ważna co długość snu, jest jego jakość. Jeżeli często wybudzamy się w nocy, nasz organizm nie ma szansy wejść w odpowiedni stan, w którym aktywuje swoje procesy regulujące.

Jest kilka kroków, które możemy podjąć, aby mu w tym pomóc. Przede wszystkim nie kładźmy się spać z pełnym żołądkiem, ponieważ wtedy zamiast się regenerować, ciało zajmuje się trawieniem. Ostatni posiłek najlepiej jest zjeść przed godziną 18:00. Na kolację warto zjeść posiłek z bananem, ponieważ zawiera spore ilości potasu i magnezu, które pozwalają uspokoić nasz układ nerwowy, oraz tryptofanu, czyli aminokwasu, który bierze udział w produkcji serotoniny, a ta z kolei odpowiada za nasz dobry nastrój. Zasypianie w dobrym nastroju wzmacnia cały przebieg naszej sennej regeneracji. Jeżeli mamy kłopoty z zaśnięciem, możemy przygotować sobie wywar z banana.

Przepis na wywar z banana na lepszy sen:

Składniki:

  • 1 banan
  • 250 ml wody
  • cynamon cejloński

Przygotowanie:

Banana gotujemy w skórce, dlatego dobrze go umyjmy zanim zaczniemy gotować. Owoc kroimy na dowolne kawałki, zalewamy wodą, dodajemy cynamon i gotujemy 10 minut od momentu zagotowania się wody.

Ten napój świetnie rozgrzewa ciało i koi nasz umysł pozwalając nam spokojnie zasnąć.

Pracując nad jakością naszego snu trzeba wspomnieć o godzinie, o której kładziemy się do łóżka oraz o zachowaniu stałego rytmu dobowego. Optymalną godziną na zaśnięcie jest 22:00, natomiast czas na zdrową pobudkę między 5:00 a 6:00, a najlepiej wraz ze wschodem słońca. Na kilka godzin przed zaśnięciem dobrze jest unikać niebieskiego światła, które jest odczytywane przez nasz organizm jako czynnik pobudzający, ponieważ o świcie i wczesnym rankiem słońce nas rozbudza emitując właśnie niebieskie światło. Źródłem niebieskiego światła jest telewizor i wszelkie ekrany urządzeń typu smartfon, czy tablet, dlatego jeśli w naszych urządzeniach jest opcja wyłączenia emisji takiego światła, ustawmy ją sobie, aby się włączała najlepiej już o godzinie 19:00. Zadbajmy także o oświetlenie w naszym domu, a szczególnie w sypialni. Zamiast zimnego, ostrego, białego światła, zadbajmy o ciepłe, nastrojowe oświetlenie imitujące światło świec.

Na jakość naszego snu będzie również wpływać ciepła kąpiel w soli magnezowej epsom (klik), którą gorąco polecam do częstego stosowania. Magnez pięknie pomaga nam obniżyć poziom hormonu stresu. Aromaterapia naturalnymi olejkami eterycznymi, także wspomaga uspokojenie naszego systemu nerwowego, a szczególnie silne działanie relaksujące ma zapach lawendy.

Na kilka godzin przed zaśnięciem unikajmy także spożywania pobudzających napojów takich jak kawa, czy czarna lub zielona herbata. Wieczorna porą bezpieczniej wybrać napary ziołowe, przykładowo melisa, rumianek lub pokrzywa, które działają uspokajająco. Jeśli czujemy ciężkość na żołądku warto przed spaniem wypić gorzki napar np. z wrotyczu, albo przynajmniej mocny napar z mięty, aby wspomóc oczyszczenie się naszego układu trawiennego zanim zaśniemy.

ODPORNOŚĆ LUBI KISZONKI

Co jeszcze możemy zrobić oprócz unikania stresu i porządnego wysypiania się, aby zadbać o odporność? Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie gdzie w naszym ciele bytują komórki układu odpornościowego. Otóż około 80% komórek układu odpornościowego znajduje się w jelitach i dlatego 3/4 naszej odporności zależy od stanu flory bakteryjnej jelit (więcej informacji tutaj). Nasze komórki odpornościowe są w stałym kontakcie z mikroorganizmami zasiedlającymi jelita, ucząc się w ten sposób wyspecjalizowanych działań obronnych. Oprócz treningu systemu immunologicznego, dobre bakterie są również odpowiedzialne za wytwarzanie różnego rodzaju enzymów, które biorą udział w rozkładzie niestrawionych resztek pokarmowych, a przy okazji wytwarzają też niektóre witaminy.

W jaki sposób możemy wzmocnić florę bakteryjną naszych jelit? Przede wszystkim unikając substancji, które ją niszczą, a do takich należą wszelkie używki jak nikotyna, alkohol, kawa w nadmiarze oraz niesteroidowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, ale również śmieciowe, czyli wysoko przetworzone jedzenie, słodycze, biały cukier, biała mąka, mleko pasteryzowane i jego przetwory. Ratunkiem dla naszej mikrobioty jelit jest regularne spożywanie produktów naturalnej fermentacji, czyli kiszonki. Kisić możemy praktycznie wszystkie warzywa, a także owoce, ale najbardziej wartościową dla naszej odporności będzie kiszona kapusta, ponieważ oprócz dobroczynnych bakterii będzie nam dostarczać sporych ilości witaminy C, która wspiera działanie odporności. Polecam również codzienne spożywanie małej szklaneczki zakwasu z buraków (przepis klik), ponieważ to bogactwo składników wzmacniających naszą krew. W tym miejscu trzeba podkreślić, że tylko żywe kiszonki uzupełniają mikrobiom jelit. Żywe czyli niepasteryzowane i nie poddane żadnej obróbce termicznej.

Poznaj przepisy na kiszonki Zdrowej Brzózki (klik)

ODPORNOŚĆ LUBI WITAMINĘ C

Witamina C to związek silnie przeciwzapalny, po który często sięgamy w pierwszej kolejności, kiedy czujemy, że coś nas rozbiera. I słusznie. Ciekawostką tutaj może być fakt, że prawie wszystkie zwierzęta syntetyzują w swoich organizmach własną witaminę C w różnych ilościach w zależności od potrzeb. Niestety człowiek takiej umiejętności nie posiada, dlatego musimy ją dostarczać z zewnątrz. Najlepszym źródłem witaminy C jest oczywiście pokarm i tutaj pod względem jej zawartości przoduje rokitnik zwyczajny – 500-1000 mg, dzika róża – 430 mg, pietruszka – 180 mg oraz czarna porzeczka – 160 mg. Witamina C pochodząca z naturalnych źródeł jest najlepiej przyswajalna, ponieważ w roślinach występuje w zestawie innych związków, takich jak rutyna czy flawonoidy, które wspomagają jej wchłanianie. Nawet najlepszej jakości suplement witaminy C nie jest w stanie równać się z tą witaminą, która naturalnie występuje w warzywach i owocach. Matka Natura po prostu wie lepiej.

ODPORNOŚĆ LUBI NATURALNE ANTYBIOTYKI

Podkreślam tutaj słowo „naturalne”, ponieważ antybiotyki sprzedawane w aptekach dosłownie rujnują naszą odporność wyniszczając florę bakteryjną jelit. Stosowanie antybiotyków profilaktycznie lub w przypadku, kiedy diagnoza jest niepotwierdzona szczegółowym badaniem diagnostycznym, jest co najmniej lekkomyślne. Już tylko jedna kuracja antybiotykowa powoduje tak silne zaburzenie mikrobiomu jelit, że nie jesteśmy w stanie jej odbudować w 100% do pierwotnej postaci. Dlatego bezpieczniej jest zaufać naturalnym antybiotykom, które działają jedynie na szkodliwe bakterie, wirusy i inne patogeny, nie szkodząc przy okazji naszym sprzymierzeńcom, czyli pożytecznym bakteriom.

Do naturalnych antybiotyków należą wszelkie pokarmy o silnie przeciwzapalnym działaniu, takie jak czosnek, cebula, chrzan, czy imbir, a także przyprawy: kurkuma, pieprz, cynamon cejloński. Naturalne antybiotyki możemy łączyć z naturalnym miodem i domowym octem jabłkowym tworząc własnej roboty nalewki (ZŁOTA NALEWKA MOCY przepis klik) na odporność lub syropy (SYROP Z PIGWY przepis klik) / (SYROP Z CEBULI przepis klik).

Gorąco polecam codziennie rano na czczo pić ciepły napar z imbiru, miodu i cytryny. Imbir trzemy na tarce i zalewamy wrzątkiem. Kiedy woda przestygnie i będzie już tylko letnia, dodajemy miód i cytrynę. Napar z samego imbiru możemy pić przez cały dzień w okresie jesienno- zimowym. Więcej o właściwościach prozdrowotnych imbiru przeczytasz tutaj (klik).

Kolejnym naturalnym antybiotykiem jest świeżo tłoczony olej z czarnuszki. Działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe tego oleju jest tak silne, że zaleca się jego wprowadzanie stopniowo rozpoczynając od kilku kropli. Możemy wypijać codziennie łyżkę świeżego oleju z czarnuszki z samego rana przed śniadaniem, po tym jak wypijemy napar z imbiru. Taka dawka naturalnych antybiotyków z samego rana da nam siłę na cały dzień.

Poznaj zawartość naturalnej domowej apteczki Zdrowej Brzózki (klik)

ODPORNOŚĆ LUBI CHŁÓD

O prozdrowotnych właściwościach hartowania organizmu w niskich temperaturach na pewno słyszeliście. Polecane są zarówno spacery boso po śniegu lub przynajmniej chłodnej rosie o poranku, zimne prysznice oraz morsowanie w naturalnych zbiornikach wodnych. Wszystkie te zabiegi podnoszą poziom niektórych limfocytów T (komórek uznawanych na wyspecjalizowanych żołnierzy naszego systemu samoobrony), ale także poprawiają przemianę materii oraz ukrwienie i dotlenienie całego organizmu.

Photo by stephen-di-donato on Unsplash

Jeszcze kilka lat temu należałam do typowych zmarzluchów. Wiecznie ubrana na cebulkę, opatulona kocami, a mimo to dłonie i stopy miałam lodowate. Kiedy innym było lekko chłodno, ja potrafiłam mieć już sine usta. Odczucie chłodu było dla mnie tak nieprzyjemne, że nie potrafiłam się zanurzyć w morzu podczas upalnego dnia.

Wtedy tą wrażliwość na chłód usprawiedliwiałam sobie swoimi problemami zdrowotnymi i długi czas bagatelizowałam ten temat, wmawiając sobie, że taka moja uroda.

Szukając informacji o zdrowiu i naturalnych metodach leczenia, często spotykałam się z tym, że zimno mobilizuje organizm do lepszej, wydajniejszej pracy. Ale natychmiast pukałam się po głowie, że w moim przypadku to nie przejdzie! Aż natrafiłam w książce u prof. Michała Tombaka na rewelacyjny sposób na to, aby powoli przyzwyczajać swoje ciało do chłodu. Sposób jaki proponuje prof. Tombak jest tak mało wymagający, że grzechem byłoby tego nie wypróbować.

Otóż cały ambaras polega na tym, aby codziennie po przebudzeniu polewać stopy chłodną wodą bieżącą z kranu przez około 2 – 3 minuty. Stopy polewamy na zmianę, po kilkanaście sekund na każdą z nich. Aby przyzwyczaić ciało stopniowo, zaczynamy od wody lekko chłodnej, a kiedy temperatura wody staje się już dla nas przyjemna, robimy coraz chłodniejszy strumień. Tak PRZYJEMNA! Bo faktycznie to odczucie staje się w pewnym momencie przyjemne.

Po takim porannym zabiegu doznaje się natychmiastowego orzeźwienia i gotowości do działania! Organizm jakby uruchamiał się ze zdwojoną mocą i szybkością. Cudowne uczucie! A jeszcze bardziej cudowne jest to, że moja ciepłota ciała znacznie się poprawiła. Moi najbliżsi już nawet zauważają zmiany, ponieważ nie jestem pierwszą osobą w towarzystwie, której jest zimno podczas spędzania czasu na zewnątrz. Mało tego! To ja skręcam kaloryfery w mieszkaniu, bo jest mi za duszno.

ODPORNOŚĆ LUBI GŁODÓWKI

Post jest często lekceważonym, naturalnym i bardzo skutecznym zabiegiem regenerującym cały organizm. Kiedy ciało nie zajmuje się trawieniem, po pierwsze ma energię na to, aby zająć się regeneracją, a po drugie sięga po swoje zmagazynowane rezerwy uruchamiając tym samym program generalnego oczyszczania. Głodówka to taki reset całego ciała i wszystkich jego procesów. Wystarczy zastosować 3-dniowy post kilka razy w roku, aby znacząco poprawić swoją odporność. Podczas postu pijemy spore ilości wody, która jest niezbędna w procesie prawidłowego oczyszczania. Jeżeli uczucie głodu jest dla bardzo uporczywe i męczą nas zawroty głowy, możemy także pić soki warzywne, ale tylko te świeżo wyciskanie w domu. Zanim rozpoczniemy post, warto nasz organizm do niego przygotować redukując stopniowo ilość pokarmu oraz ograniczając ciężkie potrawy takie jak mięso i słodycze. Po trzech dniach głodówki również stopniowo wprowadzamy pożywienie, najlepiej rozpoczynając od lekkich kremów warzywnych.

Jeżeli 3-dniowy post to dla nas zbyt duże obciążenie, warto skorzystać z tzw. postu 2:5, gdzie 2 dni w tygodniu (przykładowo poniedziałek i piątek) to dni w których jemy tylko jeden posiłek składający się głównie z białka i zielonych warzyw. W tym poście chodzi o to, aby przez dwa postne dni w tygodniu ustabilizować poziom cukru we krwi redukując ilość spożywanych węglowodanów do minimum. Stosowałam ten rodzaj postu przez kilka miesięcy i muszę przyznać, że poziom energii jaki miałam w tym okresie był jakby zdwojony. Gorąco polecam sprawdzić go na sobie.

ODPORNOŚĆ LUBI RUCH

Nasze ciało, choć czasami wydaje się nam, że nie chce ruchu i wolałoby poleżeć, jest stworzone do tego, aby się ruszać. Ile razy doświadczyłeś takiej sytuacji, kiedy tak bardzo Ci się nie chciało wykonać tych kilku ćwiczeń, albo wyjść na spacer, a jednak jak już się zmusiłeś, to czułeś przyjemność w całym ciele i nieocenioną radość. Podczas ruchu wszystkie komóreczki otrzymują świeży tlen wraz z krwią, która je odżywia. Serce szybciej bije, przyspiesza się i pogłębia oddech, otwiera się klatka piersiowa, umysł jakby jaśnieje i oczyszcza się ze zbędnych myśli, a na twarzy pojawia się szeroki i wcale niewymuszony uśmiech. Dosłownie budzi się w nas życie. A życie to przecież nieustający ruch. Regularny ruch jest niezbędny dla naszej odporności, ponieważ mobilizuje układ krwionośny i limfatyczny do szybszej i sprawniejszej pracy. Kiedy czujemy się jakby nas „rozbierało” zbawienne może się okazać wypocenie się organizmu poprzez niezbyt długi, ale intensywny wysiłek fizyczny. Niekiedy to wystarczy, aby od razu zablokować rozwinięcie się infekcji.

Kochani, jest tyle różnych możliwości, z których możemy skorzystać, aby zadbać o siebie, a przy okazji o najbliższych. Nasze ciało zostało zaprojektowane tak, aby było zdrowe. Jego procesy samoregulujące i uzdrawiające są potężniejsze niż nam się wydaje. Tylko dajmy mu na to szansę. Pozwólmy mu robić swoje. Nie przeszkadzajmy mu. Odstawmy to co go zatruwa, oczyśćmy się porządnie, uzupełnijmy witaminy i minerały, wysypiajmy się, ukochajmy siebie, a zadzieje się magia 🙂 To wszystko jest możliwe i wiem co mówię, ponieważ sama przechodzę ten proces od kilku lat.

Niech MOC ODPORNOŚCI będzie z Wami, już na zawsze 😉

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.