Domowa apteczka Jestem tym, co jem

Nalewka z aloesu na czerwonym winie

Aloes – wzmacniająca nalewka na czerwonym winie

W moim domu jest kilka leczniczych roślin, które oprócz filtrowania powietrza w mieszkaniu, mają też zastosowanie lecznicze, zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne. Aloes to jedna z tych funkcjonalnych roślin. Mój aloes skończył akurat 3 lata, a to jest minimalny wiek rośliny, aby móc skorzystać z jej liści do przygotowania nalewki.

Aloes to roślina magiczna.

Miąższ liści ma działanie silnie regenerujące, a dodatkowo odkażające. Możemy skorzystać z tego działania wyciskając sok z liścia bezpośrednio na ranę. Wszelkie oparzenia, które sama sobie czasem funduję podczas gotowania w pośpiechu, bardzo szybko się goją, kiedy smaruję je aloesem. Świeżym żelem z liścia wyleczyłam też twarz, na której wyszedł mi silny trądzik różowaty po leczeniu sterydowym, które było akurat konieczne podczas ostatniego zaostrzenia CU (klik). W zasadzie taki żel wyciskany bezpośrednio z liścia możemy używać na wszelkie rany.

Mój teść często przygotowuje aloesową nalewkę na wódce. Alkohol w nalewce dodatkowo potęguje działanie antybakteryjne i ściągające. Część liści z mojego aloesu zatopiłam właśnie w wódce zbożowej, ale szukałam też przepisu na jakąś ciekawszą nalewkę, bardziej do picia, na wzmocnienie całego organizmu. Gdzieś na forach internetowych u dra Różańskiego napotkałam na stary rosyjski przepis na nalewkę na czerwonym, wytrawnym winie gronowym. Postanowiłam z niego skorzystać.

Aby aloes nabrał jeszcze więcej swoich właściwości zdrowotnych musimy go specjalnie przygotować, zanim połączymy go z winem.

Należy pamiętać, aby używać liści tylko z minimum 3-letniej rośliny. Przed zbiorem liści należy roślinę przesuszyć przez około 2 tygodnie. Jest też zalecenie, aby liście zerwać bez dostępu światła. Następnie liście chowamy do papierowej torby, dokładnie owijamy i chowamy na sam dół lodówki na kilka dni, aby je zahartować. To jeszcze bardziej podnosi wartości zdrowotne rośliny, ponieważ w takich warunkach zmusza się ją do przetrwania.

Dopiero tak przygotowane liście możemy drobno posiekać lub zetrzeć na tarce, najlepiej plastikowej. Ja użyłam do tego mojego blendera, żeby było szybciej. Niestety ostrza są metalowe, ale mam nadzieję, że to nie zaburzy mocno wartości odżywczych nalewki.

W znalezionym przepisie nie było podanych ilości składników. Jedyna wskazówka była taka, żeby użyć takiej samej ilości miodu co aloesu.

Przepis na nalewkę aloesową
Składniki:

  • 1 litr czerwonego, wytrawnego wina gronowego z ekologicznej uprawy winorośli
  • liście aloesu przygotowane w odpowiedni sposób (instrukcja powyżej)
  • miód

Przygotowanie:

Liście aloesu, które wcześniej przygotowaliśmy w sposób jak powyżej, albo drobno kroimy, albo trzemy na tarce, albo blendujemy w melakserze. Papkę z liści łączymy z taką samą ilością miodu. Ja przeliczyłam to na łyżki. Wyszło mi 10 łyżek papki aloesowej zatem dodałam 10 płaskich łyżek miodu. Do tak wyjątkowej nalewki użyłam miodu najwyższej jakości, który przywieźliśmy z ostatniego wyjazdu motocyklowego z Durmitoru w Czarnogórze 🙂

Mieszaninę aloesu z miodem zalewamy winem. Według przepisu nalewka powinna leżakować w ciemnej butelce. Niestety nie miałam takiej pod ręką, dlatego użyłam butelki z białego szkła. Polecam użyć takiej z szerszą szyjką, aby nakładanie papki aloesowej było wygodne. Butelkę z białego szkła możemy owinąć ściereczką. Nalewkę trzymamy w lodówce na dole. Po dwóch tygodniach jest gotowa do użycia.
Aby przeprowadzić sobie kurację wzmacniającą cały organizm, pijemy ją 3 x dziennie po 1 łyżce.
Nalewkę możemy też stosować doraźnie przy problemach trawiennych, wówczas stosujemy 1 łyżkę przed jedzeniem.

Podam jeszcze prosty przepis na nalewkę aloesową na wódce.

Na 0,5 litra wódki potrzebujemy 50 dag liści aloesu, najlepiej przygotowanych w ten sam sposób jak w opisie przy nalewce na winie. Papkę z liści aloesu łączymy z alkoholem i odstawiamy w temperaturze pokojowej na 2 tygodnie. Pamiętajmy, aby w tym czasie potrząsać butelką od czasu do czasu. Po upływie dwóch tygodni nalewkę zlewamy przez gazę, dokładnie wyciskając każdą kropelkę. Taką nalewkę możemy przechowywać w temperaturze pokojowej nawet rok czasu. Nalewka jest świetna do stosowania na skórę przy problemach łuszczycowych i trądzikowych, bądź do przemywania ran.

Ten tekst został także opublikowany na portalu informacyjnym TYGODNIKA TEMI w dziale ZDROWIE I URODA. (KLIK)

Podziel się swoją energią 😀 tak, jak ja dzielę się swoją

Wsparcie dla Zdrowej Brzózki (klik)

Wsparcie dla Zdrowej Brzózki
Wsparcie dla Zdrowej Brzózki (klik)

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

6 KOMENTARZY

  1. Też często używam aloesu, ale tylko zewnętrznie na skórę. Cera jest odżywiona i wygładzona po aloesie.
    Czytałam na twoim blogu, że masz Hashimoto. Ostatnio śledzę kanał na YouTube “Życie pod palmami”, którego autorka też ma Hashimoto i leczy się dietą mięsną, głównie pólsurowymi stekami wołowymi. Całkowicie wykluczyła węglowodany i twierdzi, że czuje się lepiej. Może akurat znajdziesz u niej coś dla siebie.
    Pozdrawiam i powrotu do zdrowia.

  2. Nigdy bym nie pomyślała, żeby wykorzystać aloes w ten sposób. Sama piję na co dzień sok aloesowy Forever Aloe Vera Gel z forever-kosmetyki.pl który ma w składzie 99,7% aloesu i mnóstwo witaminy C. Kto wie, może jednak strzelę sobie również taką nalewkę?

    • Pierwszy raz tak przetworzyłam aloes, na pewno nalewka fajnie działa na trawienie 😉 tylko smak mega gorzki, ale idzie się przyzwyczaić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.