Kamila Bachula

Holistyczne podejście do zdrowia – Ajurweda – Joga śmiechu

Domowa spiżarka Jestem tym, co jem

Kiszona rzodkiewka

Kiszona rzodkiewka

Na blogu Zdrowej Brzózki znajdziecie już kilka niestandardowych inspiracji na domowe kiszonki. Do tej nietypowej kolekcji dołącza kiszona rzodkiewka. Ze względu na właściwości prozdrowotne, kiszonki to moja ulubiona forma konserwowania warzyw. Naturalny proces fermentacji, który zachodzi podczas kiszenia, to gwarancja zachowania wszystkich wartości odżywczych naszych ulubionych darów Matki Natury. Przy okazji uzupełniamy także florę bakteryjną naszych jelit.

Kiszonkowy świat Zdrowej Brzózki (klik)

Rzodkiewka to warzywo, które jest teraz dostępne przez cały rok, ale pamiętajmy, że najbardziej wartościowe będą te, które rosną w sezonie wiosna – lato. Rzodkiewka ma silne działanie regulujące równowagę kwasowo-zasadową w naszym organizmie. Jest również skutecznym środkiem przeciwpasożytniczym, dlatego warto chrupać ją codziennie.

Przepis na kiszone rzodkiewki

Składniki:

– 4 pęczki rzodkiewek

– czosnek

– cebula

– liście laurowe

– garść suszonych liści winorośli – opcjonalnie

– sól kłodawska

– przegotowana woda

Przygotowanie:


Rzodkiewki dokładnie myjemy i oczyszczamy w liści.

Cebulę kroimy w grubsze piórka.

Na dnie wyparzonych słoików układamy po 2-3 ząbki czosnku, 2-3 piórka cebuli, 1-2 liście laurowe oraz nieco suszonych liści winorośli, jeśli mamy. Zamiast liści winorośli możemy dodać kopru, tak jak do kiszenia ogórków. Układamy rzodkiewki w słoiku i zalewamy solanką – na 1 litr przegotowanej wody 1 łyżka soli. Wszystkie rzodkiewki powinny znaleźć się pod powierzchnią solanki. Słoiki zakręcamy wyparzonymi zakrętkami i ustawiamy w ciepłe miejsce na przynajmniej 5 dni.

Podczas fermentacji solanka może uciekać z naszych słoików, dlatego zadbajmy o jakieś podstawki.

Smacznego i na zdrowie!

2 KOMENTARZE

  1. Droga Brzózko 🙂
    Wszystko fajnie…skład, technologia itd, ale… kiszona rzodkiewka, imho, niestety tak ładnie nie wygląda (kolorowa, czerwoniutka) lub mam braki poważne w wiedzy, tudzież w praktyce. Ukiszona rzodkiewka jest blado różowa (taki wyblakły, wymiętoszony róż 😉). Imo wygląda raczej kiepsko i nie wzbudza wyglądem jakiś szalonych, pozytywnych organoleptycznych fantazji. Smakowo oczywiście to „inna inszość”.
    Reasumując: te fotki to niestety lekka ściema albo pół prawdy. Rozumiem potrzebę marketingu, ale mogłabyś dla uczciwości przekazu wspomnieć pół słowem, że po obróbce (ukieszeniu) rzodkiewka już taka czerwoniutka nie będzie (kwas ją wybieli, co jest oczywiście procesem jak najbardziej naturalnym i prawidłowym). Nie będzie obaw u osób praktykujących, że coś poszło nie tak, coś się zepsuło lub zepsułam/em. Oczywiście natura eksperymentatora podpowiada mi aby zasugerować Ci delikatny up date przepisu… Możnaby np. rozszerzyć paletę ingrediencji o pieprz, ziele ang., jałowiec, lub gorczycę, a może rozmaryn… quod libet… To tylko nieśmiała, subtelna propozycja… podany przepis jest jak najbardziej ok :).
    pozdrawiam serdecznie
    Paweł
    ps. polecam (wydaną również w PL) fantastyczną, ponad 600-stronicową „cegiełkę”-książkę pana Sandor Fllix Katz „Sztuka fermentacji” – znasz? Napisana w lekkim, nieakademickim stylu z olbrzymią ilością praktycznych, życiowych przykładów, to bezkresna kopalnia wiedzy zarówno teoretycznej jak i praktycznej czyli… ” praktyczne wskazówki z całego świata (sic!) na temat procesu kiszenia i fermentacji, owoców, ziaren, mleka, fasoli, mięsa i innych produktów” – jak sam w tytule zapowiada i naprawdę jest w prawdzie :). Ja czytałem ją jak najlepszy bestseler i praktycznie cały czas leży na tzw. podorędziu. Dla mnie to niewyczerpane źródło inspiracji, pomysłów. Asumpt do niesamowitej „kiszeniowej” kreacji. Czerpię z niej garściami 🙂.
    pps. skąd jesteś, w sensie gdzie mieszkasz, ja wawa 🙂 Czy dobrze się wczytałem – Tarnów?

    • Drogi Pawle, wyprzedziłeś moje działania 😀 na Instagramie właśnie wrzuciłam prezentację kiszonej rzodkiewki w formie video, ale nie zdążyłam jej wkleić na blogu 🙂 Dziękuję za polecenie książki. Jeśli ją „poczuję” na pewno ją zdobędę!
      Pozdrawiam serdecznie z Tarnowa 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kamila Bachula - szczęśliwa żona i mama, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat holistycznego podejścia do zdrowia, które mówi, że człowiek składa się nie tylko z ciała, ale i umysłu i duszy. Narzędziami stosowanymi przez Kamilę, które skutecznie jednoczą ciało, umysł i duszę, są Ajurwedą (starożytna medycyna indyjska) oraz joga i śmiechoterapia.