Jestem tym, co myślę Zrozumieć i pokochać swoje ciało

Colitis Ulcerosa – ostry rzut – lekcja pokory

Colitis Ulcerosa – ostry rzut – lekcja pokory

Ostatnimi czasy na Zdrowej Brzózce było dość cicho. Znacie już powód. Schorzenie, z którym uczę się żyć od przeszło 10 lat, mocno dało mi się we znaki. Colitis Ulcerosa jeszcze nigdy nie zaatakował mojego ciała z taką mocą. Jaka była tego przyczyna? Czy decyzja odrzucenia wszystkich leków była słuszna? Co dalej? Leczenie naturalne czy farmakologiczne? Na te i inne pytania poszukuję odpowiedzi siedząc w domu i powoli wracając do formy.

Siła z jaką CU mnie potraktowało jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem.

Poprzednie zaostrzenia mieściły się w średniej aktywności choroby bez potrzeby hospitalizacji. Leczenie sterydowe przynosiło szybkie efekty. Tym razem było inaczej. Rzut rozpędzał się powoli. Początkowo stosowałam wszelkie znane mi metody naturalne, ponieważ jak wiecie staram się żyć z CU bez leków farmakologicznych (Colitis Ulcerosa – moje przemyślenia klik). Jednak zbieg różnych okoliczności doprowadził mnie do punktu, w którym nie miałam już wyjścia. Musiałam wprowadzić sterydy i inne leki, ponieważ mój stan zdrowia był już całkowicie poza moją kontrolą.

2018 rok obfitował w znaczące zmiany zarówno w moim życiu prywatnym, jak i w pracy. Pomimo stosowanych przeze mnie metod relaksacyjnych (klik), napięcie jakie mi towarzyszyło spowodowało zaskakująco silne zaostrzenie schorzenia autoagresywnego. Po drodze ciało dawało mi już znaki, że nie daje rady, i że powinnam się nim bardziej zaopiekować. W lipcu dopadł mnie rzut CU, z którym udało mi się dogadać na własną rękę w sposób naturalny (klik). Z pomocą przyszły mi wtedy zioła, refleksologia stóp i twarzy oraz urlop i czas dla siebie. Byłam zachwycona efektem tej kuracji. To był dla mnie dowód na to, że jestem w stanie żyć z CU bez leków.

Urodziny świętowałam w szpitalu 😉

Niestety spokój w jelitach został ponownie zaburzony kolejną dawką stresu w pracy. Sporo obowiązków, nowe wyzwania, szybkie tempo, brak możliwości na urlop i nie do końca zregenerowany organizm po lipcowym rzucie. Ciało powiedziało dość, ale z taką siłą jakiej nie znałam… Byłam przerażona osłabieniem mojego organizmu. Decyzja o włączeniu leków nie była dla mnie łatwa, ponieważ traktowałam ją jak swoją porażkę. Teraz wiem, że niesłusznie. To było jedyne wyjście.

Niestety sterydy wcale nie chciały działać tak szybko jak to było przy wcześniejszych zaostrzeniach, co też było dla mnie nowością. Zamiast lepiej, czułam się coraz gorzej. Wysoka temperatura, odwodnienie organizmu, potworne osłabienie, bóle jelit i nadzwyczaj częste wizyty w toalecie – w takim stanie trafiłam do szpitala.

Nikt nie lubi szpitali, a oddział wewnętrzny, zaraz obok onkologicznego, jest chyba najmniej przyjemny. Spędziłam w tym miejscu 10 dni i byłam chyba najmłodszą pacjentką tego oddziału. Na szczęście zarówno lekarze, jak i pielęgniarki, byli tak cudowni, sympatyczni i pomocni, że czułam się tam bezpiecznie. Moje żyły musiały przyjąć przeróżne substancje, w tym krew jakiejś dobrej osoby, która się nią podzieliła. DZIĘKUJĘ!

Te wszystkie zabiegi powoli ustabilizowały sytuację. Niestety brak apetytu, a wręcz wstręt do jedzenia potęgowały osłabienie i utratę wagi. Na szczęście cały czas byłam w kontakcie z moją panią dietetyk, z którą współpracuję już kilka lat. Starała się jak mogła, żeby podpowiedzieć co mogłabym jeść, aby mój żołądek w ogóle to przyjął.

Ostry rzut CU doprowadził mnie do stanu, kiedy to wchodzenie po schodach stało się wielkim wyzwaniem 🙂 . Mięśnie wyparowały, ciało szybko się męczy, sterydy i ich skutki uboczne dokuczają, ale jestem szczęśliwa, że mogłam tego wszystkiego doświadczyć. Zwariowałam???

Siedząc w domu ma się dużo czasu na przemyślenia, zatem myślę 😉 . Przecież jestem tym, co myślę i czuję (klik). Uważam, że to doświadczenie było mi potrzebne, aby wyciągnąć z tego lekcję, i to nie jedną. Przede wszystkim doceniłam wiele prostych rzeczy, takich to, że mam siłę, aby samodzielnie przygotować sobie posiłek. Poznałam granice swojego ciała doceniając jeszcze bardziej jego zdolność do regeneracji. Na Zdrowej Brzózce piszę o tym, że zrozumienie swojego organizmu to klucz do zdrowia (klik). Jednak zaraz obok wiedzy o anatomii musi stać szacunek dla naszego ciała. Bez tego nic nie zdziałamy, choćbyśmy jedli same „bio, eko, spoko” pożywienie i suplementowali się najdroższymi specyfikami.

Co dalej?

W planach mam zakończyć sterydoterapię i oczywiście zejść z leków. Naturalne leczenie to dla mnie priorytet. Czekam właśnie na dostawę nowego dla mnie produktu, jakim są wlewki TRUD z kwasem hialuronowym. Podobno bardzo skuteczny środek, dlatego z chęcią go przetestuję. Niestety czekam na jego dostawę już czwarty tydzień, ponieważ dystrybutor wyprzedał wszelkie zapasy w Polsce. Nie sądziłam, że tak trudno będzie zdobyć ten TRUD 😉 .

Na pewno czeka mnie dużo pracy nad poskromieniem stresu. Mam już kilka pomysłów w jaki sposób sobie pomóc. A póki co, trenuję spacery na przyszkolnej bieżni, produkuję masową ilość kolorowych mandali, czytam, rozmyślam, spędzam czas sama ze sobą. Na szczęście apetyt już powrócił, dlatego w mojej kuchni dzieje się dużo. Tworzę nowe PRZEPISY (klik) na zdrowe potrawy dla jelit, którymi oczywiście dzielę się na blogu.

To czas dla mnie i wykorzystuję go jak mogę 🙂

Jeśli chcesz razem ze Zdrową Brzózką świadomie zadbać o swoje zdrowie, wpisz się do newslettera 🙂

Wpisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przetwarzanie powierzonych mi danych osobowych. W innym przypadku Zdrowa Brzózka nie mogłaby się z Tobą skontaktować 😉 . Zapoznaj się proszę z Polityką Prywatności strony (klik).

Kuknij co dobrego jeszcze na Zdrowej Brzózce 😉

4 KOMENTARZE

  1. Witam, jestem właśnie w zaostrzeniu, pierwszy raz w szpitalu , nie mam pojęcia co jeść ? Rosoły kolagenowe oczywiście , warzywa miksowane , mięsko miksowane , objadać kurze łapki , czy coś jeszcze radzisz ? Czy udało ci się już mieć te wlewki z kwasem hialuronowym i jakie to są wlewki dożylne ??

    • Cześć Jagoda 🙂 bardzo przykro mi słyszeć, że trafiłaś do szpitala! Niestety wlewek w dalszym ciągu nie otrzymałam. Szukałam ich nawet za granicą, ale niestety wszyscy czekają na dostawę z Szwecji :/ To są wlewki doodbytnicze, tak jak pentasa. Do jedzenia polecam Ci jeszcze galaretki z żelatyny, wody i naturalnych soków, np. jabłkowy, o ile dobrze na nie reagujesz. Na mnie bardzo dobrze podziałały pieczone ziemniaki. Świetnie regulowały pracę jelit 🙂 Trzymam kciuki za szybką remisję! Zdrówka 🙂

  2. Cześć odwiedziłam twoja stronę w poszukiwaniu przepisów . Eksperymentujesz. Super. Ale spróbuj jeszcze zmienić dietę według wytycznych zawartych w książce „ roślinne kłamstwo „ . Stosuje ją od września i wiele moich problemów osłabło . Poleciła mi ja moja akupunkturzystki. Akupunkturę tez polecam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamila Bachula - szczęśliwa mężatka, z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale z zamiłowania tworzy bloga Zdrowa Brzózka, który powstał z potrzeby serca. W 2009 roku weszła do niestety rosnącego w liczbę grona CUdaków za sprawą zdiagnozowanego schorzenia Colitis Ulcerosa (WZJG). Świadomie szukając przyczyny tej choroby autoimmunologicznej odkrywa świat zdrowego żywienia i zrównoważonego stylu życia, czego rezultatem jest blog Zdrowa Brzózka. Kamila kocha jogę i podróże motocyklowe, uwielbia gotować dla siebie i bliskich, ale także lubi wiedzieć co je.